poniedziałek, 11 lipca 2011

日本 :)

こんばんは :)
U mnie juz prawie 23, w PL jeszcze dosc wczesnie :) no to siedzimy juz sobie w tej Japonii. Szkoda, ze nie Ueno, ale czesto tam bywamy. Chetnie dodalabym jakies zdjecie, ale niestety nie mam jak. Nie korzystamy z naszego kompa i lipa troche. Ale moze jakos sie uda cos dodac kiedys. Tutaj oczywiscie jest cudownie... kazdego dnia dzieje sie cos nowego, poznaje sie ciekawe miejsca. Jedzenie jest genialne! Mmm, pysznosci :) no i nie ma to jak od razu w pierwszy dzien jezdzic japonskimi pociagami, w ogole polapac sie z nimi! Jestesmy genialne, ze wsiadlysmy w dobry i wysiadlysmy tam gdzie trzeba. Pelno tutaj uliczek i wszystkie sa tak podobne hehe. Ale dajemy rade. Ale dalej nie moge uwierzyc w to, ze tu jestem. W koncu znalazlam miejsce dla siebie :)
Co by tu jeszcze napisac? Jakos nic mi do glowy nie przychodzi. Telefon mi nie dziala, za miesiac moze kupi sie tutaj jakis. Jejku, tyle mialam napisac a teraz juz nic mi do glowy nie przychodzi... Kiedys sie jeszcze odezwe, jak tylko bede miec kompa i troche czasu :)

Aaa i bym zapomniala - nie ma to jak mieszkac z SHO pod jednym dachem ;DD

日本が大好きデス! 
またこんど、ね :)
じゃねええ。 

czwartek, 23 czerwca 2011

日本

Chyba nic nie opisze teraz mojego szczęścia. Jeszcze nie potrafię w to uwierzyć. A pamiętam, jak rok temu próbowałam się dostać na wymianę... Pech chciał, że nawet nie było mi dane napisać testu. A teraz? Teraz jestem w posiadaniu biletu do mojej kochanej JAPONII. Oczywiście do Tokyo. Tyle lat chcieć się tam dostać i w końcu mieć taką możliwość... Szczęście nie do opisania :) to już 6go lipca. 2 tygodnie niecałe zostały. Jak ten czas szybko leci. Teraz żyję tylko wyjazdem. A raczej chciałabym, bo niestety niektóre sprawy nie dają mi spokoju... Z jednej strony moje serce raduje się na samą myśl o wyjeździe, ale z drugiej strony coś je rozrywa od środka. Coś w środku mnie krzyczy, nie potrafię określić jakie to słowa, nie wiem, co mogą znaczyć. Dlatego chcę, żeby ten krzyk zastąpiła radość, jaka mnie teraz otacza. Gdy nikt nie wierzył, że nam się uda, my po prostu wzięłyśmy sprawy w swoje ręce i się nie poddałyśmy. Bo teraz możemy szczęśliwie lecieć tam, gdzie czuję, że jest moje miejsce. Na początku będzie ciężko, wiem. Ale czy się poddam? Oo nie! Nie ma mowy. Będę tam lecieć z pozytywnym nastawieniem. W końcu to było i jest moje marzenie.



終わらない夢を君に見せるよ.

piątek, 17 czerwca 2011

マジカルバナナ

Dlaczego za każdym razem, jak chcę tu coś napisać, nic sensownego mi do głowy nie przychodzi? Tyle by się chciało napisać, ale nie wiadomo od czego tak naprawdę zacząć. Ostatnie dni, hmm ... dość dziwne. Robię tyle rzeczy wbrew sobie. Kiedy to się skończy? Nie chcę, ale nie potrafię powiedzieć NIE. Dlatego tym bardziej cieszy mnie świadomość, że już za niedługo nie będę się musiała tym martwić. Teoretycznie. Ale jak to będzie, to się okaże.
I znowu mam problem ze studiami. Szkoda, że tak późno się zorientowałam, że już nie mogę się na mój cudowny kierunek zarejestrować... Inny też odpada, bo w 2tyg. nie narysuję/namaluję 30 prac na tak dużym formacie. Przez to będę mieć rok przerwy. Chyba, że... no właśnie. Ale czy opłaca mi się iść na inny kierunek tylko na rok, żeby się nie nudzić? Już sama nie wiem. Ale chciałabym wiedzieć, czy się chociaż dostanę. Jest dużo plusów pójścia teraz na te studia, ale z drugiej strony jest też i dużo minusów. Ech, nienawidzę podejmować takich decyzji. Niech ktoś to zrobi za mnie, proszę.



マジカルバナナ... 
 

wtorek, 7 czerwca 2011

Wow, aż miesiąc mnie tu nie było. Jak szybko ten czas leci... już dawno po maturze, wakacje oficjalnie od 23 maja, także teraz tylko odpoczywać i cieszyć się wolnymi dniami. Co do tej nieszczęsnej matury, to jestem tylko z angielskiego zadowolona. Reszta... no, wszystko się okaże, jak będą wyniki. Dlatego nie chce już nic mówić na ten temat.
Tak sobie właśnie przypomniałam nasze ognisko na zakończenie... a później kolejne, po maturze ustnej naszych 'Niemek', 16-go. To było... COŚ. Nigdy chyba go nie zapomnę. A to wszystko dzięki wspaniałym dzikom, które nas otoczyły. My, biedne, pozostawione na pastwę losu, czekając na resztę, aż wrócą, przeżyłyśmy horror! Dosłownie. Tak jak już ustaliłyśmy - nigdy więcej ognisk w tamtym miejscu! Ogólnie było sympatycznie. Bo z Wami zawsze tak jest ❤. I te wasze podstępy .. Ach, wy mendy jedne! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się razem pobawimy... Będzie mi tego brakować. Już brakuje.

Ogólnie, co do niektórych spraw, to ja już nie mam sił... Chcieć dobrze, to wychodzi inaczej. Co robię źle? Zresztą... nie będę się tym niepotrzebnie przejmować, skoro nie ma po co. Tylko proszę później nie mieć do mnie pretensji. Ja już tego nie ogarniam i wiem, że mi się to nie uda. Chciałabym, żeby niektóre rzeczy były prostsze... Ale chyba wymagam zbyt wiele.


Ale jedna rzecz mnie niezmiernie cieszy. To jest coś, co zawsze powoduje uśmiech na mojej twarzy. Bo został tylko miesiąc... Już się nie mogę doczekać ♥



Oława 22.05.2011


 

niedziela, 1 maja 2011

終わり

W piątek, tj. 29.04, było zakończenie szkoły, czyli oficjalnie jestem absolwentką naszego liceum. Jeszcze tylko (albo AŻ!) matura przed nami i wolne... damy radę, co nie? W piątek po zakończeniu zorganizowałyśmy nasze pierwsze klasowe ognisko. Jaka szkoda, że wcześniej się tak nie zbierałyśmy i nic nie robiłyśmy razem. Nie spodziewałam się, że może być z wami tak fajnie. Dziękuję :* jednak nie ma to jak nasza cudowna 3b. Już dawno tak dobrze się nie bawiłam, nie rozmawiałam z wami tak otwarcie i szczerze o wszystkim. Dziękuję za wszystkie wasze rady, słowa, które pomogły mi teraz w rozwiązaniu niektórych sytuacji chociaż w pewnym stopniu. Mam nadzieję, że po maturze zrobimy powtórkę z rozrywki i będzie tak samo fajnie, albo i lepiej! Raz jeszcze dziękuję 3b! :*
A wczoraj, mimo "zmęczenia" po ognisku, czekał nas mały grill "majowy". Tym razem inne grono, to standardowe, jak co roku. Trochę mniejsze, bo kilku osób nie było, ale myślę, że i tak nam w miarę wyszło. Przynajmniej chociaż chwilkę posiedziałyśmy i pośmiałyśmy z byle głupot. No bo jak to tak, miałoby nie być tradycyjnego ogniska/grilla majowego? Co to to nie! Dałyśmy radę ;)
Dzisiaj już trzeba się wziąć za obowiązki. Już w środę matura. Nie ma co narzekać, tylko brać się do nauki, bo jakby nie spojrzeć - od tego zależy moja przyszłość! Nie dam się tak łatwo. Chociaż baaardzo się nie chce - mus to mus. Nikt tego za mnie nie zrobi...

Nie będę tutaj po raz kolejny rozczulać się nad własną osobą. Kończę z niektórymi sprawami. Zbyt wiele ode mnie oczekujecie, a ja tego nie chcę. Nie tak to sobie wyobrażałam, dlatego podziękuję. To tyle na dziś.

Zdjęcie z zakończenia, ja grałam reszta śpiewała :)
wiem, kiepska jakość.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Mam ochotę coś tu napisać, ale sama nie wiem co. Znowu będę na wszystko narzekać. Tak, wiem, nie radzę sobie z obecną sytuacją. Sama sobie ją komplikuję, bo powinnam jasno się określić czego chcę. Ale tak nie potrafię... Robię wszystko wbrew sobie. Czy to jest dobre? Wątpię. Gdyby mnie ktoś jakiś czas temu uprzedził, że tak będzie, nigdy bym się na to nie zgodziła. No ale gdybać sobie można, a z obecną sytuacją trzeba sobie jakoś radzić. Ciągle sobie powtarzam "jakoś to będzie". Zaczyna mnie to wkurzać i chyba nie tylko mnie. Wybaczcie, że przeze mnie tak się denerwujecie, nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie chcę pewnych rzeczy robić, mówić, a sama do nich doprowadzam. Robię z igły widły a w efekcie żałuję. Ale dam radę. Nie "wszystko się jakoś ułoży". Sama to poukładam.

Poza tym to mamy święta tak w ogóle. Dziwne. Tych akurat nigdy nie "czuję". Są takie, hm... sama nie umiem określić.
W środę znowu do szkoły. Ostatni dzień nauki, bo w czwartek dni otwarte, piątek - zakończenie. Przeżyjemy... :) nie chcę tu znowu o maturze wspominać, bo już mnie irytuje ten temat. Ale z jednego się cieszę - mam w końcu prezentację! Dupna bo dupna, ale jest i to się liczy. Byle dotrwać do 23-go, czyli ostatniej matury. Damy radę! Bo w końcu mam cel, do którego dążę, w sumie nie sama. Nie mogę się już tego doczekać. Co prawda przez to posypie się kilka "przyziemnych" spraw, ale trudno... coś kosztem czegoś. Nie chcę już więcej narzekać.

Na koniec wrzucę jakieś zdjęcie, z środy bodajże, czyli wypadu na rolki. Mówiąc jaśniej: ja na rolkach, A. na rowerku :-)





Do "usłyszenia" (-;

czwartek, 14 kwietnia 2011

Dobija mnie aktualna sytuacja.
Do matury pozostało niewiele dni. I ogarnia mnie coraz większe lenistwo. Wiem, że muszę zrobić masę rzeczy, że nie da się ich zostawić na później, a mimo to dalej ich nie robię. Kompletnie brakuje mi motywacji. Do tego nie cieszy mnie fakt, że już 29.04 kończę szkołę. Dziwnie będzie wstać rano nie musząc zbierać się do szkoły, jechać rowerkiem na przystanek... Kiedy to wszystko minęło? Kończy się ta błoga sielanka, zaczyna robić się poważnie... Nie chcę tego. Mimo, że strasznie narzekałam na tę szkołę to nie chcę z niej odchodzić. Przyzwyczaiłam się do tych obowiązków, "nauki". Ciężko będzie się z tym rozstać. Tak samo jak i z innymi rzeczami, za którymi dalej tęsknie, mimo że skończyły się już "wieki" temu. Zbyt łatwo przywiązuję się do wielu rzeczy i jestem aż za bardzo sentymentalna. Tak myślę. Teraz będę non stop narzekać i ubolewać nad końcem szkoły. Chociaż nie zawsze było kolorowo, zaliczam ten czas do tych pozytywnych. Aż mi głupio tak pisać! Ja? Już kończę szkołę? JA?! Kto by pomyślał... jak ten czas szybko leci. A ja dalej czuję się jak głupi "dzieciak", nie mogę się przestawić na obecną sytuację. To dla mnie trochę za dużo...

Przy okazji dalej nie mogę poradzić sobie z pewną sprawą. Irytuje mnie to, że przez jedną osobę i jedną sytuację wszystko się tak potoczyło. Szkoda, naprawdę. Ale to także i moja wina, sama mogłam coś zrobić, zdziałać, żeby było inaczej. Ale cóż, człowiek głupi i nie myśli o tym, co będzie kiedyś. Myśli, że wszystko się "jakoś ułoży". Niestety nie. Muszę uważać na słowa, zachowanie, by nie powtórzyć jeszcze raz tego błędu. Szkoda, że aktualnego nie da się naprawić. Bynajmniej nie mam na tyle odwagi a przeżałować tego nie potrafię. I kto mnie zrozumie? Chyba nikt. Bo sama siebie czasami nie rozumiem. O co mi właściwie chodzi?

Czekam tylko niecierpliwie na lipiec. Niewiele zostało... i to mnie cieszy. Bardzo. :)

sobota, 19 marca 2011

満月


くっそ天気! くっそ天気!  何も見えないよ ! 満月を見たいよ :( そんな 美しい月... ああ, もう :( 
絶対今夜の夜空がきれいですが, 何も見えない. 全部が雲のせいだ. くっそ...


Tak, tak. Dzisiaj pełnia, księżyc jest najbliżej Ziemi od kilku lat a ja tego nie zobaczę przez te kretyńskie chmury :/ jak już się psuje to wszystko.
Dziwny dzień. Mam go dość. Tym bardziej, że rano zdenerwowała mnie pewna rzecz. Jak tak można ..? Nie, ja tego nie pojmuję... A zresztą, nie będę sobie psuć tym głowy. Mam więcej rzeczy do przemyślenia ... tak, wiem. Jestem okropna, ale nie potrafię inaczej. To wszystko dzieje się za szybko, nie mam czasu nawet podjąć właściwej decyzji. Wybaczcie, to wszystko mnie przytłacza, czuję się obarczona setkami rzeczy naraz. Trzeba będzie je uporządkować raz a dobrze. Obym tylko nie popełniła błędu ...

/ Aa, i jeśli coś źle napisałam po japońsku to wybaczcie, 
nie mam czasu na sprawdzenie, czy to jest poprawnie, czy nie ...

Mata ne. 


środa, 16 marca 2011

Długo mnie tu nie było, prawda ? Za każdym razem, gdy chcę tu coś napisać ogarnia mnie taki brak weny. Zupełnie nie wiem od czego zacząć. Piszę 2 słowa - i wychodzę, bo nie wiem co dalej.
A ogólnie rzecz biorąc dużo się dzieje ostatnio. Przerasta mnie to szczerze mówiąc. Bo znalazłam się w takiej sytuacji, w której nawet nie myślałam, że kiedykolwiek będę. To wszystko jest takie ... dziwne. Chociaż może to ja tak wyolbrzymiam to, co się dzieje dookoła. Niestety nie ma tak łatwo, trzeba dokończyć to, co się zaczęło i jakoś sobie poradzić.
Tak poza tym to coraz częściej na zewnątrz ciepło :) aż sam się ryj cieszy na widok słoneczka. I dzięki temu mogłam w końcu pojeździć na moich kochanych roleczkach. Ahh, tak mi się za tym tęskniło :) 
Wiosna się zbliża ... i matura. Aaa ! Będzie dobrze, musi być.
Czas leci coraz szybciej ... już nie mogę się doczekać lata. I lipca. Tegoroczne, najdłuższe wakacje, zapowiadają się bardzo ciekawie. Wszystko na pewno pójdzie po naszej myśli, nie ma innej opcji !

A teraz się z Wami żegnam, nie ma co się rozpisywać, chociaż chciałoby się dużo powiedzieć ...
See ya.


^^ 

wtorek, 25 stycznia 2011

誕生日

Ferie, ferie ... i prawie po feriach. Nawet nie wiem kiedy minęły. A miałam tyle robić. Matura coraz bliżej a ja się praktycznie nic nie uczę. Trzeba zrobić bibliografię, posiedzieć nad kilkoma przedmiotami, ale brak chęci i motywacji. Kiedy ja zacznę o tym wszystkim poważniej myśleć ? A w dodatku się rozchorowałam ... a było już tak pięknie. Trzeba się wykurować do czwartku.
Nie wiem co jeszcze napisać. Chyba tyle jak na razie. Kiedyś może napiszę więcej.



Korzystając z okazji, składam życzenia urodzinowe panu Sho ;D bo inaczej nie da rady ... tak więc: 
誕生日おめでとう, 翔さん !! ♥





Do 'usłyszenia' ;)